Listy do redakcji


STAŁAM, JAK ALICJA W KRAINIE CZARÓW PDF Drukuj Email
Wpisany przez Stanisław Kwasik   

UZDRAWIACZ”, październik 2001 r.

- Każdy numer „Uzdrawiacza”, czytam z zainteresowaniem. Korzystam z cennych rad i cieszy mnie mnogość uzdrowicieli różnych specjalności. Ma to szczególne znaczenie wobec wyniszczającej nas „reformy zdrowia”.

Zgadzam się jednak z panią „wierną czytelniczką” z Warszawy (nr 3 z 15 III 2001), że niejednokrotnie chęć zysku u niektórych panów jest przemożna. Sama uczestniczyłam w kilku seansach l - 2 minutowych po 40 zł od osoby. To jest show! Biznes!

Wspomina Pani o pragnieniu poznania pana KWASIKA i obawia się kosztów, tego spotkania. Spieszę więc zapewnić, że ta wizyta może być jedną z najważniejszych w Pani życiu.

Po pierwsze, pan Kwasik stara się polecić swoim pacjentkom niedrogi i wygodny nocleg. Po drugie, żeby uzyskać wspomnianą kwotę, pracuje z pacjentem całą godzinę. Po trzecie i najważniejsze, jest człowiekiem szalenie taktownym, o wielkiej kulturze osobistej i niezaprzeczalnej wiedzy. Emanuje spokojem i bezpieczeństwem.

Z chwilą wejścia do jego gabinetu, zanurzyłam się w seledynową poświatę, emanującą ze sprzętów. W kilka minut na wygodnej kanapie, pozbyłam się trudów sześciogodzinnej podróży. I tak powoli powędrowałam do początków swego życia, a mistrz uwalniał mnie z zahamowań, niepowodzeń i lęków. Zdejmował ze mnie obręcze, kajdany i pęta. Prowadził przez miłość i lekkość życia, a ja czułam, że ogarnia mnie dziwny chłód. Pod koniec drugiej godziny terapii szczękałam zębami, wstrząsały mną dreszcze i z trudem wymawiałam poszczególne słowa. A w głowie miałam zupełny chaos.

Na dzisiaj dosyć - usłyszałam kojący głos. Wstałam, z trudem łapiąc równowagę, i nagle poczułam się świetnie. Wróciła ciepłota ciała i byłam kimś innym. Drugiego dnia zostałam obdarowana spełnieniem pragnień dawno już zapomnianych. Widziałam jak po oczyszczeniu podświadomości, umysł mój przyjmował nowy program życia. Stałam, jak Alicja w krainie czarów, przed lustrem odnowy. Byłam tam szczupła, piękna i młoda.

Pan Kwasik zapewnił mnie, że tak wyglądają wszystkie jego pacjentki. „Czary” pana Stanisława działają nadal, bo minął czwarty tydzień od mojej u niego wizyty i lustro zaczyna coraz bardziej mnie przyciągać. Minęły okresy rozdrażnienia i niepewności. Wygładza się moja twarz i szyja, która była moją piętą achillesową. Odczuwam już zanik bólu nerwów, uspokoiło się moje serce, nie marznę nocami i z radością myślę co wspaniałego mnie jeszcze czeka.

Dlatego szczerze zachęcam Panią i wszystkich potrzebujących pomocy, do podjęcia trudów podróży, nie tak znów dalekiej, do Zamościa. Panu Stanisławowi tą drogą składam serdeczne podziękowanie i życzę tyle dobra w życiu, ile go przekazuje.

Barbara Belczyńska
 
LIST REGINY C. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Stanisław Kwasik   

UZDRAWIACZ”, maj 1998 r.

MÓWIĄ UZDROWIENI:

Wydawało się, że nie ma już ratunku!

Moje życie od wielu już lat jest uprzykrzone przez różne schorzenia. Miałam zwyrodnienie serca, astmę sercową, niedotlenienie, chorobę wieńcową, miałam też uszkodzoną trzustkę oraz wątrobę. Ilość lekarstw, jakie każdego dnia musiałam zażywać, przerażała mnie samą. Do tego ciągle trzeba było zwiększać dawki. Dodatkowo dochodziła jeszcze niezwykle rygorystyczna dieta, ale i tak nie przynosiło to efektów. Wyniki badań lekarskich ciągle były złe. Sama już nie wiedziałam, co mam robić. Lekarze rozkładali bezradnie ręce. Wtedy właśnie mąż zaprowadził mnie do psychotronika Stanisława Kwasika. Gorąco wierzyłam w to, że ten człowiek potrafi mnie uzdrowić i moja wiara została nagrodzona. Już po pierwszym zabiegu ból znacznie zmniejszył się, a po drugim zanikł zupełnie. Kilka tygodni później, podczas kolejnych badań lekarskich okazało się, że zaczęła normalnie funkcjonować trzustka. Od tej pory nie musiałam już przestrzegać diety, odstawiłam wszelkie lekarstwa i czuję się bardzo dobrze. Obecnie spotykam się nadal z panem Stanisławem, ale jest to konieczne, gdyż wieloletnie kłopoty zdrowotne znacznie osłabiły mój organizm, który teraz wraca do sił dzięki energii tego wspaniałego człowieka.

REGINA C.

 
LIST MAGDY PDF Drukuj Email
Wpisany przez Stanisław Kwasik   

KRONIKA ZAMOJSKA”, 18 stycznia 1994 r.

Czułam się rozdrażniona i bezradna. Nie widziałam sensu życia. Byłam zakompleksiona, lękliwa, myślałam nawet o samobójstwie. świat wydawał mi się okrutny, a ludzie nie do zniesienia. Codzienne, zwykłe sprawy były dla mnie udręką. Lekarz rozpoznał nerwicę ogólną i przepisał dużo lekarstw. Stanęłam przed wyborem: połykać tabletki, czy wziąć się za siebie w inny sposób. Moja koleżanka właśnie chodziła do Szkoły Rozwoju Duchowego mgr. Stanisława Kwasika. Postanowiłam i ja spróbować.

Już po pierwszym spotkaniu, gdy przyjechałam do domu, zaczął przy mnie kręcić się kot, miauczał, mruczał, gdy usiadłam od razu wskoczył mi na kolana. Dotąd w ogóle mnie nie zauważał. Zaczęli też do mojego pokoju przychodzić domownicy, wcześniej było im u mnie nudno, dziś jestem zupełnie innym człowiekiem. Życie moje stało się piękne. To nie złudzenia, naprawdę chce mi się żyć. Nabrałam dystansu do spraw, które przedtem niszczyły moją wrażliwą duszę. Posiadłam jakąś wewnętrzną moc. Kocham ludzi i czuję się kochana.

Zaczęłam, ot tak, chodzić na spacery do lasu, który dotychczas był „obok” mnie, a dziś jestem jego częścią. Mam w nim swoje drzewo, które zdejmuje ze mnie „brudną” energię, a później uzupełnia dobrą

Mam też swoją polankę, na której medytuję i ćwiczę jogę. Kiedyś bałam się chodzić sama do lasu, teraz już nie mam tego lęku.

Zmienił się też mój wygląd zewnętrzny. Przed rozpoczęciem terapii miałam grube łydki. Był to mój wielki kompleks. Zawsze chodziłam w spodniach. Nawet brat mi kiedyś powiedział, że miałabym zgrabne nogi, gdyby nie te łydki. Kiedy usłyszałam od pana Kwasika, że w wyniku terapii, nie tylko pozbędę się kompleksu, ale i autentycznie nogi mi wyszczupleją, to przyznam, nie uwierzyłam. Jak to możliwe, żeby poprzez oddziaływanie na psychikę zmienić kształt nóg? A jednak! Zauważył to nawet brat, prawiąc mi komplementy, że teraz mam piękne nogi. Okazuje się, że w różnych częściach ciała, nie tylko w mózgu, gromadzimy pamięć przeżyć, uczuć, urazów psychicznych z wszystkich okresów naszego życia. Z łydkami akurat związany jest lęk przed przyszłością; powoduje on, że są nadmiernie napięte, a przez to rozrastają się. Wystarczy uwolnić się od tego lęku.

Twarz stała się łagodniejsza, zrelaksowana, wyglądam młodziej. Dłonie - wcześniej rozbudowane, męskie - stały się delikatne, kobiece. Wiele napięć zeszło z szyi, jest smuklejsza, a przez to jakby dłuższa. Nie chowam już głowy w ramiona. Mam prostą sylwetkę. Lewe oko dotąd krótkowzroczne, teraz widzi wyraźniej. Mam lepszy węch. Odróżniam zapach każdego pokoju, każdego człowieka. Przestałam chorować na zatoki. Jestem zdrowa, a po nerwicy ani śladu.

Zmienił się też mój sposób życia. Z radością robię wokół siebie porządki. Inaczej też jem. Kiedyś łapczywie, nerwowo, teraz spokojnie. Bywało już tak, że jadłam stojąc lub chodząc, byle szybciej. Jestem wegetarianką. Kiedyś bardzo sztywno podchodziłam do wpojonych mi w dzieciństwie, zakazów i nakazów. Teraz od części z nich uwolniłam się, częąć natomiast uelastyczniłam, rozwinęłam. W ten sposób stałam się wolna od wielu wewnętrznych, chorobotwórczych napięć. Przestałam być uparta. Czerń moich ubiorów wymieniłam na kolory jasne. Polubiłam słońce. Cóż znaczy słowo „dziękuję” dla Pana Stanisława Kwasika, który pomógł mi odnaleźć się i wskazał mi drogę. Zdrowie przyszło samo, przy okazji. Jestem bardzo wdzięczna.

Magda